|
Aktualności
|
| :: Siatkówka: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zdobywcą Pucharu Polski |
Grupa Azoty ZAKSA po raz czwarty z rzędu zwycięzcą Pucharu Polski. W finałowym spotkaniu odprawiła Jastrzębski Węgiel 3:0 i zapisała się na kartach historii jako jedyny klub z takim dorobkiem.
Przed meczem apetyty na dobre widowisko były ogromne. Ekspresowo wygrane tegoroczne półfinały przez Grupę Azoty ZAKSĘ i Jastrzębski Węgiel sprawiły, że po latach szybkich finałów spodziewano się wyrównanego i długiego meczu. Wszystko to po raz pierwszy w historii w Tauron Arenie Kraków przy niemal 12 tysięcznej publice.
Jednakże w sobotę Tomasz Fornal mówił "To Puchar Polski, kto ma lepszy dzień ten wygrywa" i to nie był dzień jego drużyny. Już w premierowej odsłonie ZAKSA udowodniła, że ma nerwy ze stali, a jastrzębianie, że nie potrafią kończyć setów.
Początek był pod ich dyktando. Dobrze prezentowali się w kontrze, a zabójcze ustawienie mieli z Moustapha M’Baye na zagrywce i Jurijem Gladyrem w pierwszej linii. Wtedy Ślązacy zdobywali punkty seriami i budowali przewagę (12:9, 17:13), a sam Dmytro Paszycki zapłacił za to miejscem na boisku.
Wydawało się, że kontrolują przebieg seta wchodząc w decydującą jego fazę z czteropunktowym prowadzeniem (22:18), jednak wtedy ZAKSA włączyła kolejny bieg. Duet Łukasz Kaczmarek - Aleksander Śliwka grał bezbłędnie, a do tego David Smith efektownie stopował kontry rywali. Przy tym Jastrzębski Węgiel nie miał nic do powiedzenia, a podwójna zmiana pogorszyła stan. Od stanu 22:18 zdobył zaledwie jeden punkt, bo choć set skończył się wynikiem 24:26, drugi punkt oddała im sama ZAKSA. Kropkę nad "i" postawił Śliwka asem.
Drugą partię otworzyły efektowne bloki na liderach, dwa na Fornalu i jeden na Bednorzu. Pokazało to, że wicemistrzowie Polski nie odnajdują się w twardej grze zaproponowanej przez ZAKSĘ i nie czekali z reakcją. Trener Marcelo Mendez wprowadził do gry Eemi Tervaporttiego, Jana Hadravę i Rafała Szymurę, a mocna zagrywka została zamieniona u niektórych na floata. Pozwoliło im to przodować w secie, jednak końcówkę ponownie przegrali na własne życzenie. Nie wykorzystali dwóch setowych (24:22), a ich katem był Smith. Najpierw wyrównał wynik, a przy kolejnym obejściu asem serwisowym zamknął rywalizację (29:27).
Wydawało się, że kontrolują przebieg seta wchodząc w decydującą jego fazę z czteropunktowym prowadzeniem (22:18), jednak wtedy ZAKSA włączyła kolejny bieg. Duet Łukasz Kaczmarek - Aleksander Śliwka grał bezbłędnie, a do tego David Smith efektownie stopował kontry rywali. Przy tym Jastrzębski Węgiel nie miał nic do powiedzenia, a podwójna zmiana pogorszyła stan. Od stanu 22:18 zdobył zaledwie jeden punkt, bo choć set skończył się wynikiem 24:26, drugi punkt oddała im sama ZAKSA. Kropkę nad "i" postawił Śliwka asem.
Drugą partię otworzyły efektowne bloki na liderach, dwa na Fornalu i jeden na Bednorzu. Pokazało to, że wicemistrzowie Polski nie odnajdują się w twardej grze zaproponowanej przez ZAKSĘ i nie czekali z reakcją. Trener Marcelo Mendez wprowadził do gry Eemi Tervaporttiego, Jana Hadravę i Rafała Szymurę, a mocna zagrywka została zamieniona u niektórych na floata. Pozwoliło im to przodować w secie, jednak końcówkę ponownie przegrali na własne życzenie. Nie wykorzystali dwóch setowych (24:22), a ich katem był Smith. Najpierw wyrównał wynik, a przy kolejnym obejściu asem serwisowym zamknął rywalizację (29:27).
Jastrzębski Węgiel - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (24:26, 27:29, 23:25)
Jastrzębski Węgiel: Clevenot, Toniutti, Fronal, Gladyr, M'Baye, Boyer, Popiwczak (libero) oraz Tervaportti, Hadrava, Szymura.
Grupa Azoty ZAKSA: Bednorz, Śliwka, Paszycki, Janusz, Smith, Kaczmarek, Shoji (libero) oraz Huber.
MVP: Aleksander Śliwka (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn Koźle)
źródło: SportoweFakty.wp.pl |
| Dodał: bubu 26.02.2023 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|