|
Aktualności
|
| :: Żużel: Stal Gorzów Wielkopolski mistrzem Polski! |
Dopiero po 15 biegu Stal Gorzów w stu procentach przypieczętowała zdobycie tytułu Drużynowego Mistrza Polski. Drugie spotkanie finałowe z Get Well Toruń zakończyło się zwycięstwem gorzowian 51:39.
Z finałem PGE Ekstraligi wiązało się wiele smaczków, między innymi tych statystycznych. Okazuje się bowiem, że do tej pory w historii finałów play-off żadna drużyna nie odrobiła ośmiopunktowej straty, a taką właśnie mieli gospodarze niedzielnego meczu - Stal Gorzów - do Get Well Toruń. Drużyna z grodu Kopernika zbudowała więc przed tygodniem solidną przewagę, ale z pewnością czuła niedosyt, bo mogła być ona wyższa - na to wskazywał zwłaszcza początek pierwszego meczu finałowego. Byłaby ona niezwykle przydatna, szczególnie, że w rundzie zasadniczej Anioły przegrały na "Jancarzu" aż 28:62.
Pierwsze biegi pokazały jednak, że pojedynek sprzed kilku miesięcy można puścić w zapomnienie. Toruńscy liderzy znakomicie odczytali tor i wręcz dominowali nad gospodarzami. Drużynie Jacka Gajewskiego do wyjścia na prowadzenie brakowało punktów juniorów i drugiej linii, która z kolei miała spore problemy z gospodarzami. To spowodowało, że przynajmniej na początku wynik meczu oscylował w okolicach remisu.
W pierwszej części meczu recepta na sukces była zresztą prosta - dobry start i trzymanie się krawężnika. Gorzowianie starali się wykorzystywać znajomość własnej nawierzchni, ale każde odejście na środek toru kończyło się stratą metrów do prowadzącego. Nawet gdy byli szybsi niż rywale, jak Bartosz Zmarzlik od Martina Vaculika w gonitwie czwartej, to i tak nie potrafili znaleźć na nich recepty.
Gospodarze z pewnością liczyli na to, że na torze wytworzą się kolejne ścieżki i start nie będzie aż tak kluczowy, bo w tym elemencie w pierwszych wyścigach spisywali się dość kiepsko. Podopieczni Stanisława Chomskiego wyjścia spod taśmy poprawili dopiero w okolicach siódmego biegu. To właśnie wtedy para Niels Kristian Iversen - Michael Jepsen Jensen pokonała podwójnie Vaculika i Pawła Przedpełskiego i wysforowała Stal na sześciopunktowe prowadzenie (24:18).
Wówczas rozpoczął się prawdziwy spektakl, w którym udział miała też gorzowska nawierzchnia. Biegi wygrywali głownie ci, którzy unikali błędów i dziur. Prowadziło to też do dość niebezpiecznych sytuacji, jak w biegu dziewiątym, w którym prowadzący Vaculik w jednym momencie spadł na koniec stawki, bo ratował się przed groźną kolizją z bandą. Akurat w tym momencie gospodarze mogli wykorzystać znajomość swojej nawierzchni i wynik wskazuje na to, że radzili sobie lepiej od gości. Po biegu ósmym odrobili bowiem straty z pierwszego meczu, a po kolejnym wyszli na prowadzenie w całym dwumeczu, którego nie oddali aż do końca. Kibice obejrzeli też jednak wiele ciekawych biegów, bo umiejętna jazda po zewnętrznej także skutkowała nabraniem sporej prędkości.
Wśród gości zdecydowanie zabrakło punktów solidnego juniora. Paweł Przedpełski dobrze pojechał tylko w jednym wyścigu. Zawiodła też druga linia, która niejednokrotnie w tym sezonie robiła różnicę. Trójka liderów na finał najsilniejszej ligi na świecie to za mało, ale z perspektywy czasu torunianie nie mogą być smutni. Tytuł był o krok, ale biorąc pod uwagę problemy Get Well w trakcie sezonu, srebrny medal można uznać za ogromny sukces.
Gorzowianie z kolei wracają z ogromnego dołka, jaki zanotowali w poprzednim sezonie właśnie tuż po zdobyciu ósmego tytułu DMP. I to wracają w świetnym stylu, powiększając liczbę złotych medali do dziewięciu. Mecz finałowy jest idealnym odwzorowaniem tego, jak wyglądał rok 2016 w wykonaniu zawodników trenera Chomskiego. Solidne występy seniorów, którzy uzupełniali siebie nawzajem, a prowadzeni byli przez rewelacyjnego juniora, Bartosza Zmarzlika, najlepszego żużlowca PGE Ekstraligi. Nic dodać, nic ująć.
Stal Gorzów Wielkopolski - Get Well Toruń 51:39
Stal 51: 9. Niels Kristian Iversen - 8+1 (2,3,2*,0,1) 10. Michael Jepsen Jensen - 9+2 (1*,2*,3,3,0) 11. Przemysław Pawlicki - 3 (2,1,0,RZ,RZ) 12. Matej Zagar - 4 (0,2,1,1) 13. Krzysztof Kasprzak - 11+2 (1*,2,3,2*,3) 14. Adrian Cyfer - 4+2 (2*,1*,1) 15. Bartosz Zmarzlik - 12 (3,2,1,3,3)
Get Well 39: 1. Greg Hancock - 10 (3,3,0,2,2) 2. Kacper Gomólski - 2 (w,w,2,0,RZ) 3. Chris Holder - 13 (3,3,1,1,3,2) 4. Adrian Miedziński - 1 (1,0,RT,RT) 5. Martin Vaculik - 9+3 (3,1,0,2*,2*,1*) 6. Paweł Przedpełski - 4 (1,0,3,0,0) 7. Igor Kopeć-Sobczyński - 0 (0,0,RT)
BIEG PO BIEGU (pkt.): 1. Greg Hancock (3), Niels Kristian Iversen (2), Kacper Gomólski (w), Michael Jepsen Jensen (1) (3:3/44:52) 2. Bartosz Zmarzlik (3), Paweł Przedpełski (1), Adrian Cyfer (2), Igor Kopeć-Sobczyński (0) (8:4/49:53) 3. Przemysław Pawlicki (2), Chris Holder (3), Matej Zagar (0), Adrian Miedziński (1) (10:8/51:57) 4. Martin Vaculik (3), Bartosz Zmarzlik (2), Igor Kopeć-Sobczyński (0), Krzysztof Kasprzak (1) (13:11/54:60) 5. Matej Zagar (2), Greg Hancock (3), Przemysław Pawlicki (1), Kacper Gomólski (u/w) (16:14/57:63) 6 Chris Holder (3), Krzysztof Kasprzak (2), Adrian Miedziński (0), Adrian Cyfer (1) (19:17/60:66) 7. Niels Kristian Iversen (3), Martin Vaculik (1), Michael Jepsen Jensen (2), Paweł Przedpełski (0) (24:18/65:67) 8. Krzysztof Kasprzak (3), Kacper Gomólski (2), Bartosz Zmarzlik (1), Greg Hancock (0) (28:20/69:69) 9. Adrian Miedziński(ZZ)=Martin Vaculik (0), Michael Jepsen Jensen (3), Chris Holder (1), Niels Kristian Iversen (2) (33:21/74:70) 10. Igor Kopeć-Sobczyński(ZZ)=Paweł Przedpełski (3), Przemysław Pawlicki (0), Martin Vaculik (2), Matej Zagar (1) (34:26/75:75) 11. Michael Jepsen Jensen (3), Kacper Gomólski (0), Krzysztof Kasprzak (2), Chris Holder (1) (39:27/80:76) 12. Paweł Przedpełski (0), Adrian Cyfer (1), Greg Hancock (2), Przemysław Pawlicki(ZZ)=Bartosz Zmarzlik (3) (43:29/84:78) 13. Matej Zagar (1), Adrian Miedziński(ZZ)=Chris Holder (3), Niels Kristian Iversen (0), Martin Vaculik (2) (44:34/85:83) --- 14. Greg Hancock (2), Niels Kristian Iversen (1), Kacper Gomólski(ZZ)=Paweł Przedpełski (0), Przemysław Pawlicki(ZZ)=Bartosz Zmarzlik (3) (48:36/89:85) 15. Krzysztof Kasprzak (3), Chris Holder (2), Michael Jepsen Jensen (0), Martin Vaculik (1) (51:39/92:88)
źródło: SportoweFakty.pl |
| Dodał: bubu 25.09.2016 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|