|
Aktualności
|
| :: IO Piłkarzy Ręcznych: Takiej gry oczekiwaliśmy, Polacy w 1/2 finału |
W pierwszej połowie ćwierćfinału igrzysk olimpijskich wreszcie zobaczyliśmy reprezentację Polski jaką zawsze chcielibyśmy oglądać. Uważną i twardą w defensywie, skuteczną w ataku, a to wszystko poparte znakomitą dyspozycją Piotra Wyszomirskiego w bramce oraz strzeleckimi popisami Karola Bieleckiego.
W drugiej odsłonie spotkania, kiedy Chorwaci doprowadzili do wyrównania, Biało-czerwoni byli w stanie odeprzeć kolejne natarcia rywali i wydrzeć zwycięstwo! Polacy w półfinale igrzysk w Rio de Janeiro!
Ćwierćfinałowa rywalizacja reprezentacji Polski i Chorwacji miała być dla Biało-czerwonych nowym rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich. Po fazie grupowej, w której zajęli oni czwarte miejsce, celem był nie tylko awans do półfinału, ale również poprawa swojej skuteczności rzutowej oraz postawy w defensywie. Niestety na spotkanie z Chorwacją do składu nie wrócił Michał Jurecki, który miał pomóc drużynie głównie w poczynaniach ofensywnych.
Już od pierwszych minut widoczne było zaangażowanie oraz sportowa złość Polaków. Objęte prowadzenie sprawiło, że nabrali oni wiatru w żagle i efektywnie punktowali rywala. Głównymi aktorami byli Krzysztof Lijewski oraz Karol Bielecki, a dzięki współpracy z obrotowym swoje bramki dokładał też Kamil Syprzak.
Biało-czerwoni grali jak w transie, utrzymując stuprocentową skuteczność w ataku i za każdym razem pokonując chorwackiego bramkarza. Rywale, którzy byli faworytem do awansu, radzili sobie równie dobrze, choć momentami zderzali się z Piotrem Wyszomirskim, który po niespełna kwadransie zmienił Sławomira Szmala. Zadanie utrudnić miała im wysunięta i niezwykle aktywna defensywa Polaków.
W 18. minucie o czas poprosił trener Tałant Dujszebajew, a do jego zawodników należało poradzenie sobie z chorwacką obroną 3:2:1. Reakcja Biało-czerwonych była jednak perfekcyjna. Gra z dwoma obrotowymi, bomby „Lijka” i Adama Wiśniewskiego, a do tego odpowiednia postawa pod własną bramka, sprawiły, że Polacy powrócili na prowadzenie (11:12; 23 min.).
Zawodnikom znad Wisły wychodziło dosłownie wszystko, a ich gra niczym nie przypominała tego, co kibice widzieli w poprzednich spotkaniach. Rewelacyjna skuteczność rzutowa w połączeniu z szybkim, przemyślanym atakiem oraz dobra defensywa i interwencje Wyszomirskiego, pozwoliły Polakom zejść do szatni z czterema bramkami zaliczki.
Po powrocie na parkiet Biało-czerwoni kontynuowali swój koncert. Motorem napędowym polskiego ataku był Krzysztof Lijewski, natomiast w dalszym ciągu dobrą skutecznością, nawet przy rzucie karnym, popisywał się Wyszomirski (14:20; 33 min.). Chorwaci zdecydowali się więc na wprowadzenie dodatkowego zawodnika w ataku w miejsce Ivana Stevanovicia, co pozwoliło im nawiązać walkę z Polakami.
Manewr z przewagą liczebną w ataku wybił podopiecznych Dujszebajewa z właściwego rytmu. Dystans regularnie topniał, a po dwóch stratach pod chorwacką bramką, w 45. minucie zrobiło się już 20:21. Na szczęście nie do zatrzymania był Bielecki, a jego kolejne trafienia (w tym momencie już dziewiąte) utrzymały Polaków w grze.
Żadna z drużyn nie odpuszczała i nie była w stanie narzucić w pełni własnych warunków, dlatego też zapowiadała się niezwykle emocjonująca końcówka. W tym okresie gry fenomenalną skutecznością popisywał się „Kola”, co skutecznie wykorzystywali pozostali zawodnicy, wypracowując dla niego dogodne pozycje rzutowe.
W przeciągu dwóch minut obaj trenerzy poprosili o przerwę na żądanie, chcąc tym samym uspokoić swoich zawodników i przekazać im ostatnie, cenne wskazówki. Chorwaci mieli jednak problemy, bowiem najpierw karę dwóch minut otrzymał Luka Stepančić, a chwilę później czerwoną kartkę za uderzenie w twarz Bieleckiego otrzymał Slavko Gojun.
Po dobrej akcji Polaków oraz trafieniu Kamila Syprzaka, gdy przewaga Biało-czerwonych wynosiła już dwie bramki, o czas ponownie poprosił trener Chorwatów. Jego uwagi nie przyniosły efektu, a znakomicie spisujący się podopieczni Dujszebajewa wyprowadzili kontratak, który na bramkę zamienił Mateusz Jachlewski. Zwycięstwo było już niezagrożone.
Chorwacja - Polska 27:30 (14:18)
Chorwacja: Ivan Stefanović, Ivan Pesić - Domagoj Duvnjak (5), Luka Stepancić (7), Marko Kopljar (1), Jakov Gojun, Zlatko Horvat, Igor Karaćić, Manuel Strekl (4), Ivan Ćupić (7), Marko Mamić (1), Ivan Śliśković (1), Ilija Borźović (1), Kresimir Kozina.
Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski - Krzysztof Lijewski (7), Mateusz Jachlewski (1), Przemysław Krajewski, Karol Bielecki (12), Adam Wiśniewski (1), Bartosz Jurecki (1), Michał Jurecki, Mariusz Jurkiewicz (2), Kamil Syprzak (2), Michał Daszek (4), Mateusz Kus, Michał Szyba.
Kary: Chorwacja 4min. - Polska 4min. Sędziowie: Lars Geipel (Niemcy), Marcus Helbig (Niemcy).
źródło: ZPRP |
| Dodał: bubu 18.08.2016 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|