|
Aktualności
|
| :: Siatkówka Kobiet - ME: Nie taka Łotwa, Polki słabły z każdym setem |
Drugi mecz i drugie zwycięstwo Biało-Czerwonych. Podopieczne Stefano Lavariniego ponownie nie ustrzegły się jednak błędów, przez co same komplikowały sobie sytuację. Ostatecznie po bardzo wymagających czterech setach wygrały 3:1.
Biało-Czerwone rozpoczęły mistrzostwa Europy od zwycięstwa, ale ich postawa pozostawiała sporo do życzenia. Znacznie niżej notowane Węgierki sprawiły im wiele problemów. Po tym spotkaniu podopieczne Stefano Lavariniego miały dzień przerwy, a następnie czekało je starcie z Łotwą. Ich rywalki turniej rozpoczęły od dwóch porażek - 0:3 z Turcją oraz 1:3 z Niemcami.
Tuż przed rozpoczęciem meczu otrzymaliśmy złe wieści - Aleksandra Szczygłowska z powodu problemów zdrowotnych nie pojechała z drużyną na halę. Kapitan reprezentacji Polski została w hotelu i Biało-Czerwone musiały sobie radzić tego dnia bez niej. Zastąpiła ją Justyna Łysiak, co zabrało Stefano Lavariniemu opcję wpuszczania jej do drugiej linii w miejsce jednej z przyjmujących.
Łotyszki zgodnie z założeniami szukały swojej liderki, Marty Levinskiej. Polki prowadziły na początku pięcioma punktami (13:8), ale błyskawicznie roztrwoniły przewagę (14:15). Problemy z finalizacją ataku miała Magdalena Stysiak, która źle weszła w to spotkanie i popełniła kilka prostych błędów.
Nie była jednak w tym elemencie osamotniona - tych błędów po obu stronach było sporo. Daniele Capriotti, selekcjoner Łotwy szukał sposobu na poprawę gry swojego zespołu. Wybrał podwójną zmianę, która całkowicie rozregulowała drużynę. Statystyki są dla Łotwy bezlitosne. 29 proc. pozytywnego przyjęcia, 21 proc. skuteczności w ataku doskonale tłumaczy wynik pierwszej partii (25:19).
Po stronie Polek brakowało dokładności w wystawach. Katarzyna Wenerska nie rozgrywała dobrego meczu i często nasze siatkarki musiały atakować z sytuacji dalekich od optymalnych. W drugim secie Biało-Czerwone długo utrzymywały 2-3 punktową przewagę, ale seria bardzo czytelnych piłek od rozgrywającej sprawiła, że uruchomił się łotewski blok, który doprowadził do remisu (17:17).
W końcu Stefano Lavarini posłał w bój Alicję Grabkę, ale i na moment wydawało się, że jej wejście odmieniło reprezentację Polski (22:19). Biało-Czerwone wciąż miały problem z finalizacją ataku. Przeciwniczki bardzo dobrze ustawiały się w obronie i wykorzystywały chaos po stronie Polek ostatecznie odwracając losy tego seta i sensacyjnie wygrywając go (23:25).
Stefano Lavarini na trzeciego seta wrócił do ustawienia z Magdaleną Stysiak w ataku, ale nic się nie zmieniło w jej grze. Wygrany set wyraźnie podbudował reprezentację Łotwy, która złapała wiatr w żagle i wysoko prowadziła (9:17). Wydawało się, że jest już po secie i trzeba przygotowywać się do kolejnego.
Na boisku pojawiła się Martyna Czyrniańska, w miejsce nerwowej tego dnia Julity Piaseckiej i szybko przejęła rolę liderki. Pomagała jej Magdalena Jurczyk, która przebudziła się w bloku i dobrze pracowała na siatce. Polki po zmianie przyjmującej wyraźnie odżyły zarówno w ofensywie jak i defensywie, dzięki czemu udało im się wyszarpać trzecią partię (25:22).
Siatkarki z Łotwy czuły, że są w stanie urwać punkty zdecydowanie wyżej notowanym Polkom. Trener przy każdej okazji zdejmował z nich presję, mówiąc, by cieszyły się grą. To miało pozytywny efekt, bo tak jak w poprzednich setach, na półmetku to Łotwa prowadziła (11:13).
Łotyszki grały konsekwentnie - nie szukały na siłę ataku w boisko, jeśli nie było miejsca to nabijały piłkę na blok i powtarzały akcję. Po naszej stronie Alicja Grabka nie miała komfortu rozgrywania. Trener Lavarini rotował środkowymi, Stysiak w dalszym ciągu była nieskuteczna i jedynym sensownym wyjściem było granie na lewe skrzydło - tam Monika Lampkowska i Martyna Czyrniańska, która notowała kapitalne wejście nie zawodziły (19:19).
W emocjonującej końcówce wciąż to na nich opierała się nasza gra. Po przeciwnej stronie również grało tylko jedno skrzydło - prawe. Marta Levinska była najpewniejszym punktem swojej drużyny, a Polki nie były w stanie jej zablokować. W kluczowym momencie asem serwisowym popisała się Maja Koput i dała nam prowadzenie. Pomimo tego, o wyniku decydowała gra na przewagi, a tam zadecydował jeden błąd - Pavla Neciporuka zaatakowała prosto w siatkę i Polki mogły odetchnąć z ulgą (26:24).
Polska - Łotwa 3:1 (25:19, 23:25, 25:22, 26:24)
Sędziowie: Bogdan Laurentiu Stoica (Rumunia) i Theodora Kyriopoulou (Grecja). Widzów: 3364
Polska: Monika Lampkowska (18), Magdalena Jurczyk (6), Katarzyna Wenerska, Julita Piasecka (13), Maja Koput (8), Magdalena Stysiak (12) i Justyna Łysiak (libero) oraz Julia Szczurowska (6), Martyna Czyrniańska (15), Alicja Grabka (5), Sonia Stefanik, Anna Obiała.
Łotwa: Paula Nikola Neciporuka (15), Karmena Struka (5), Marta Kamēlija Levinska (30), Anija Jurdza (11), Anna Rita (7), Elvita Dolotova (2) i Megija Grundmane (libero) oraz Kristine Kramena (libero), Megija Dambrehte (1), Elza Reknere, Junora Vagele, Marta Gintere.
TABELA GRUPY "A": (Mecze)(Duże Punkty)(Sety)(Małe punkty)(Bilans +-) 1. Turcja (3)(9)(9-1)(248-187)(+61) 2. POLSKA (2)(6)(6-1)(175-146)(+29) --------------- 3. Słowenia (2)(3)(4-3)(154-160)(-6) ___________ 4. Niemcy (2)(3)(3-4)(151-148)(+3) 5. Łotwa (3)(0)(2-9)(212-262)(-50) 6. Węgry (2)(0)(0-6)(115-152)(-37)
źródło: SportoweFakty.wp.pl |
| Dodał: bubu 24.08.2026 |
komentarze [0] |
[skomentuj] [wróć do newsów]
|
Do tego newsa nie dodano jeszcze żadnego komentarza. [skomentuj] |
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Wydarzenie Weekendu
|

W ten weekend zapraszamy na jeden z najciekawszych, a może i najlepszych pod względem sportowych rywalizacji między dwoma klubami. Otóż w sobotę, nietypowo, bo o godzinie 16:15 FC Barcelona podejmie Real Madryt.
Mecz zapowiada się bardzo ekscytująca. Będzie można go w całości oglądać na żywo przez Internet, w także Full HD.
 |
|
|
Facebook
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
|